JAK ZOSTAĆ AKTOREM TEATRALNYM? – MACIEK KARCZEWSKI

O tym jak zostać aktorem teatralnym, o aktorskich niebezpieczeństwach i emocjach na scenie opowiada Maciek Karczewski aktor teatralny, student AST w Krakowie.

jak zostać aktorem teatralnym

Mój brat przeczytał mi kiedyś “Lokomotywę” Tuwima. Przeczytał mi ją wtedy tak inaczej niż rodzice. Tak bardzo mi się to spodobało! Dlatego byłem ciekaw, jak każdą postać można stworzyć inaczej. Chciałem umieć tak samo, jak on. To był pierwszy impuls, pierwszy przebłysk, żeby kiedyś zostać aktorem teatralnym.

To co niebezpieczne i to co ciekawe

Gdy miałem 8 lat zacząłem grać w teatrze w domu kultury. Wkrótce zauważyłem, że wolę spędzać czas tam, niż w domu. Na scenie byłem akceptowany niezależnie od tego, co robiłem – bo przecież wszystko to usprawiedliwiały pewne założenia. Dlatego mogłem pozwolić sobie na jakąkolwiek ekspresję i we wszystkim znajdowałem odrobinę siebie.

Czasami zdarza się, że gdy wychodzi się na scenę, wszystkie emocje, które gdzieś się kumulują, zostają wyrzucone. Gdyby tak było zawsze, można by traktować aktorstwo jak terapię, co wydaje się wspaniałe. Jednak często ciężko dojść do stanu wyzbycia się emocji, a w zamian popada się w ich coraz głębsze rejony. Przez to czasem wolę wybierać sceny i postaci, które nie są skrajnie depresyjne – bo wszystko, co się dzieje na scenie jakoś na mnie oddziałuje.

Miałem kilka takich momentów, gdzie musiałem się wracać, bo postać zanadto na mnie wpływała. Czasami sam to zauważałem, czasami ktoś inny mówił mi „słuchaj, jakoś dziwnie się ostatnio zachowujesz”. Ale co by nie mówić, pomimo, że mówię teraz o najbardziej niebezpiecznej rzeczy w aktorstwie, wydaje mi się, że właśnie ona jest również najciekawsza. Kiedy wchodzimy w coś tak głęboko, że zaskakujemy samych siebie. To jakby wykraczanie poza wykonawstwo, wchodzenie w jakąś wyższą sferę.

Osobowość mnoga?

Postacią, która najbardziej na mnie wpłynęła był Płatonow.

Zdarzyło się to podczas nauki w Lart Studio. Miałem już wcześniej doświadczenia z teatrem i byłem akurat po finale egzaminów do szkół państwowych, przez co pewność siebie i odwaga na scenie pozwalała mi już coś tworzyć. Poza tym, byłem tym projektem zafascynowany. Grałem wtedy tylko i wyłącznie Płatonowa i był to okres bardzo intensywnych prób. Reżyserowała Julia Mark, która podpowiedziała nam kilka trików na budowanie postaci. Całe dnie spędzaliśmy na scenie, a potem robiliśmy dodatkowo próby po domach. Żeby ćwiczyć scenę, gdzie Płatonow i Anna piją wino, spotykaliśmy się z koleżanką, piliśmy prawdziwe wino i powtarzaliśmy tekst.

W szkole realizuje się naraz kilka przedmiotów i w związku z tym buduje kilka postaci. Nie można tak dotknąć tej postaci, bo wychodzi się z próby i od razu trzeba być gotowym na inną. Na pewno jest to zdrowsze, ale z drugiej strony też bardziej wykonawcze. Wielu pedagogów twierdzi, że szkoła powinna polegać na tym, że przez dwa miesiące pracujemy nad scenami współczesnymi, a potem przez kolejne dwa nad klasycznymi. Zgadzam się z tym. Uważam, że żeby w pełni odkryć i zaskoczyć siebie, trzeba skupić się na jednej rzeczy. Człowiek nie jest wielozadaniowcem.

To głównie polska domena, że aktor gra naraz kilka ról. W Stanach za rolę dostaje się kilka milionów właśnie po to, żeby zamknąć się na rok i stworzyć prawdziwą postać. W czasie przerwy na planie nikt nie ma prawa podejść do aktora. A u nas ma się plan gdzie i na samym początku trzeba pytać, o której się skończy, żeby zdążyć do teatru na spektakl, a poza tym jest się już po porannej próbie. Bywają, oczywiście, wyjątki od reguły, jak na przykład Dawid Ogrodnik, który jest ekstremistą – tak bardzo wchodzi w rolę.

zostać aktorem teatralnym
Teoria karuzeli, TPF 2018.

Zostać aktorem teatralnym czyli szukać szukania

Do szkoły przygotowywałem się głównie w Larcie. Poza kursem tam nie miałem wiele innych aktywności. Jakieś krótkie warsztaty. Jeździliśmy na różne festiwale. Byłem też na OKR z monodramem na podstawie Mrożka. W klasie maturalnej zapisałem się też na taniec towarzyski, taniec ludowy, śpiew ludowy, śpiew zwykły i przygotowywałem teksty z jednym aktorem. Pracowaliśmy nad nimi raczej technicznie – ale jakoś to zadziałało. Przez ostatni rok przed szkołą przygotowywałem też Teorię karuzeli, którą zagraliśmy finalnie jako pierwszy spektakl Teatru Przypadków Feralnych.

                Nie mógłbym pominąć etapu grania w offie, bo nie znalazłbym się w tym miejscu, w którym jestem teraz. Doświadczenie jest bardzo potrzebne. Nie nauczysz się grać na scenie, nie grając na scenie. Nie da się zostać aktorem teatralnym poza teatrem. To jest logiczne. Nie ma w szkole teatralnej osób, które nie próbowałyby wcześniej niczego. Jestem prawie pewien, że nie ma nikogo, kto nie byłby chociaż chwilę w jakimś teatrze, nie występował, nie śpiewał poezji śpiewanej, gdzie przecież też jest element aktorstwa. Więc musi być jakieś takie doświadczenie. Żeby znaleźć tę pewność na scenie.

Teatr – (nie)psychologiczny, (nie)demokratyczny?

Ubolewam nad tym, że od jakiegoś czasu obserwuję odejście od psychologii w teatrze. Nie jestem fanem samej formy dla formy. Oglądałem spektakle, jak chociażby Stary Testament Agaty Dudy-Gracz, który z założenia jest formalny, co nie wyklucza jednak nabudowania psychologicznego. Coś takiego kupuję. Jednak w moim ulubionym spektaklu, Rodzeństwie Lupy za jedyny formalny element można uznać odwracanie obrazów –tutaj zaś chodzi o metaforę. Takie wyobcowanie, wybranie jednego takiego punktu spektaklu okazuje się naprawdę potężnym gestem.

Interesuje mnie psychologia. Taka psychologia, jak u Lupy, chociaż jak wszyscy mówią, takie granie ogromnie dużo kosztuje psychicznie. Ja jednak bardziej boję się wykonawstwa. Momentu, gdy przestaje się szukać czegoś nowego. Założenia, że jak się śmieję, to się śmieję i robię to technicznie. Być może kiedyś zmienię zdanie – mówię przecież z perspektywy studenta aktorstwa na trzecim roku i na podstawie wyłącznie tego, z czym się spotkałem.

                Zastanawia mnie też problem demokracji w teatrze. Byłem świadkiem kłótni z widzem podczas jednego spektaklu. Było mi bardzo szkoda tej osoby. Aktor przeinaczył sytuację i wyglądało to tak, jak gdyby cała publiczność śmiała właśnie z tego widza – chociaż odezwał się on w słusznej sprawie. Teatr niby otwiera się na dialog, ale z góry zakłada, że nie będzie słuchał drugiej strony. Stąd też interesuje mnie, czy w teatrze na pewno jest miejsce na dyskusję?

                Gdy coś dzieje się na scenie, jest to sfera sceny – sfera teatru. Lupa oddziela ją od publiczności czerwoną taśmą. To pewnego rodzaju bariera. Dlatego dyskusja nie powinna mieć miejsca. Nie mam na myśli tego, żeby nie łamać czwartej ściany – po prostu dialog, rozmowa aktora z widzem, nie może dojść do skutku, bo rozgrywa się pomiędzy dwoma światami. Dlatego, cokolwiek dany widz by nie powiedział, albo musi wejść w konwencję albo burzy świat spektaklu.

Zostać aktorem teatralnym czyli źle a pewnie

Jakiś czas temu jeden z wykładowców powiedział nam, że największą kreatywność mieliśmy podczas egzaminów wstępnych. Ludzie przychodzą wtedy i są gotowi zrobić wszystko. Pedagodzy wspominają, że czasem dają zadania, których sami nie wiedzieliby, jak wykonać – a kandydaci zawzięcie w to idą. Źle, ale pewnie.

Trzeba być gotowym na zrobienie z siebie największego debila i na wejście w każdą sytuację. To bardzo ciekawy stan, gdy trzeba zbudować w sobie taką pewność siebie. Gdy pojawia się zwątpienie, wtedy wszystko jest nijakie.

                Nieraz zdarzały się sytuację, że przychodziły osoby już gotowe, które już były gotowe zostać aktorem teatralnym. Z jakiegoś powodu nie przechodziły do kolejnego etapu. Były zbyt gotowe na szkołę. Stąd wniosek, że nie wybierają kandydatów po prostu najlepszych aktorsko. Ktoś spodoba się i tyle.

W trakcie egzaminów ma się jeden cel – dostać się do szkoły, żeby potem wszystkiego się nauczyć.  Teraz, gdy już studiuję, mam ogromny mętlik w głowie, bo zacząłem się zastanawiać, czym tak naprawdę aktorstwo jest. Do teraz nie wiem, co jest dobre, a co niedobre na scenie. Takie błędne szukanie – ale chyba na tym to polega. Aktorstwa nie do się po prostu znaleźć. To jest raczej nieuchwytna materia – nie jak chociażby chodzenie na siłownię, gdzie w jednym tygodniu zrobię 10 powtórzeń, a za miesiąc 15. Nie. Tutaj wszystko dzieje się w głowie. I przez to jest to takie trudne.

Gdy skończę szkolę, wyjdę z niej z kilkoma, kilkunastoma zdaniami, które zapadły mi w pamięć i z których będę korzystał. I tyle. Większość zależy od indywidualnej pracy i poszukiwań. Dlatego wypożyczam książki, zamykam się w sali i próbuję szukać. Żeby zostać prawdziwym aktorem, trzeba mieć niebywałą intuicję, której, jak sądzę, bardzo trudno się nauczyć. Warsztat można wyrobić przez doświadczenie i ciężką pracę. Ale nie wystarczy nauka warsztatu, żeby nauczyć się aktorstwa.

Emocjonalnie skrajni

Każdy poważny aktor powinien mieć psychologa. Nawet każdy student aktorstwa go potrzebuje. W szkole są osoby skrajne emocjonalnie – takie się zresztą do niej wybiera. Ludzi, którzy nie są poukładani w stu procentach. Nie znam osoby, która by miała wszystko poukładane, a była w stanie wchodzić w tak skrajne stany emocjonalne. Te stany przecież trzeba najpierw jakoś znaleźć. Mam koleżankę, która jest fenomenalna. Wierzy we wszystko, co się dzieje na scenie i dlatego jest taka naturalna. Z drugiej strony ma bardzo poważne problemy emocjonalne w codziennym życiu. Coś za coś.

Nie spotkałem się w szkole z sytuacją, żeby ktoś na siłę doprowadzał studentów do skrajnych stanów psychiczny. Pedagodzy są aktorami i wiedzą, jak to się je. Zresztą, jak już wspomniałem, biegamy z zajęć na zajęcia. Nie mamy czasu tak bardzo wejść w rolę. Jeden jedyny raz, kiedy poczułem się psychicznie wyeksploatowany polegał na tym, że sam dałem jakąś swoją prywatną rzecz, która po przetransponowaniu tego na performans bardzo mnie zabolała. Niektóre sprawy po prostu lepiej zostawić dla siebie.

Pandemia w szkole, szkoła w pandemii

Do tej pory miałem jedną sesję online. Nagrywaliśmy filmiki.  Podobało mi się to, dzięki temu zainteresowałem się montażem.

Wyjechałem na pierwszy lock down z taką myślą, jak pewnie większość ludzi: „dobra, chwila odpoczynku”. Wiadomo, potem okazało się, że to bardzo długa chwila. Ale mimo to uważam, że to było dobre odświeżenie. Czułem taką wolność, że się w ogóle nie stresowałem przed kamerą. Bo przecież mogłem sobie nagrać jeszcze raz, i jeszcze raz, i próbować na różne sposoby. Oczywiście, oglądanie siebie nigdy nie jest przyjemnie – zwłaszcza, jak się nie jest zadowolonym z efektów – ale mimo wszystko czułem wolność artystyczną. Montowałem filmiki tak, żeby mi się podobały. Chciałem oglądać końcowy produkt. Zrobiłem tak piosenkę i etiudę taneczną, nota bene nagrywałem je w kuchni. Przygotowałem też scenę, którą większość zdecydowała się grać przez kamerki. Ja zdecydowałem, że chcę mieć dobrą jakość bez opóźnień w dialogu przez słaby przesył danych. Ustawiłem więc kilka kamer i stworzyłem scenę a la filmową.

Były też sceny, które musieliśmy grać przez kamerkę. I to było nie najprzyjemniejsze, ale i tak czułem satysfakcję, bo przyłożyłem się do tej sesji.

Zostać aktorem teatralnym – substytut jako droga

Czy szkoła jest niezbędna, żeby zostać aktorem teatralnym na naprawdę wysokim poziomie? Uważam, że niekoniecznie.

Jest to, oczywiście, bardzo trudno – potrzeba kogoś z zewnątrz, żeby dostawać odzew. Inaczej można zwariować – totalnie nie wiadomo, czy to jak się zagrało, było dobre, czy nie. Nie da się obserwować samego siebie, będąc na scenie. Tak naprawdę nie powinno się w ogóle myśleć o tym, gdzie się naprawdę znajduje, tylko mieć w głowie założenia i reagować na to, co się dzieje dookoła. Dlatego potrzeba jest osoba do prowadzenia i partner. Rozmowa z partnerem. Dlatego zostać aktorem bez szkoły – jasne, to jak najbardziej możliwe. Ale trzeba mieć jakiś jej zamiennik. Miejsce, gdzie jest osoba z doświadczeniem, dobry pedagog i jeszcze kilka innych osób, które są z pasji i się uczą.

Dlaczego warto zostać aktorem w TPF?

Mam jedno wyjątkowe wspomnienie ze współpracy. Bardzo dobrze zapamiętałem, jak byliśmy na placu zabaw i robiliśmy tam zdjęcia promocyjne do Teorii karuzeli. Jakoś zapadło mi w pamięć zdjęcie Arka, takie gdzie pochyla się w takich steampunkowych okularach.

Bardzo dobrze czułem się w tej ekipie. To bez dwóch zdań. Przychodziłem na próby dobrze przygotowany mentalnie. Miałem z tego fun. Teraz uważam że miałem podczas prób i spektakli wolność. Mogłem polecieć. Wiadomo – nie stałem się nagle chorym psychicznie gościem i nie czułem scenie dosłownie wszystkiego, co tam było grane. Ale przez to, że była tam taka wolność artystyczna, to mogłem polecieć w jakieś absurdalne rejony. Dobrze to wspominam.

Teoria karuzeli, TPF 2018.

Maciek Karczewski występował na scenie Teatru Przypadków Feralnych w sezonie 2018/2019 w spektaklu Teoria karuzeli. Trzymamy kciuki za jego dalsze projekty teatralne oraz zapraszamy do zapoznania się ze szczegółami dotyczącymi spektaklu z jego udziałem.